sobota, 27 sierpnia 2011

Historia niezwykłego płaszcza

Kiedy niespełna 21 letni Thomas Burberry zaczynał letnią praktykę w wiejskim sklepie tekstylnym, nic nie wskazywało na to, wkrótce dowie się o nim świat.

Był rok 1856, a marzenia jemu podobnych rzadko wychodziły poza spokojne Basingstoke, w brytyjskim hrabstwie Hampshire. Nic dziwnego, że także młody Burberry na początku chciał po prostu sprzedawać płaszcze. Blisko domu otworzył więc mały sklep, ni...e spodziewając się, że jego sława szybko przekroczy granice hrabstwa
A jednak klasyczne, męskie ubrania stały się tak popularne, że na miejscu sklepu powstał magazyn do którego klienci przyjeżdżali z całego kraju. Wszyscy chcieli kupować niezniszczalne, a jednocześnie szykowne płaszcze, które spokojnie mogły przechodzić z ojca na syna.

Przedsiębiorczy młodzieniec nie tylko projektował ubrania, ale także nieustająco poszukiwał recepty na płaszcz idealny. W 1880 udało mu się coś, co stworzonej przez niego firmie na zawsze zapewniło miejsce w historii mody.
Burberry wynalazł materiał wyjątkowo trwały, nieprzemakalny, a jednocześnie oddychający. Nazwał go gabardyną i podbił kraj. W płaszczach i kurtkach Burberry chodzili sportowcy, rybacy i polarnicy. Wszystkich równie skutecznie chroniły przed wiatrem, deszczem i mrozem.

Dla wojska i polarników

W roku 1891 firma Burberry & Sons uruchomiła sklep na londyńskim West End. Cztery lata później eleganckie wieszaki pełne były charakterystycznych płaszczy Tielocken, przodków dzisiejszych trenczy. Nosili je londyńscy dżentelmeni i żołnierze korony walczący w Południowej Afryce, w wojnie burskiej.

To pewnie powiązania z wojskiem zdecydowały, że na pierwszym herbie Burberry widnieje pędzący na koniu rycerz trzymający chorągiew z napisem prorsum (łac. naprzód). Do dziś herb, obok słynnej kratki jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych symboli firmy. I w pełni oddaje historię jej sukcesów.

W 1911 roku, zaraz po przeprowadzce do Londynu Thomas Burberry zdobył jednego z najlepszych ambasadorów marki. To wtedy Norweg, Roald Amundsen ruszał na biegun południowy. Jeszcze przed powrotem zachwycony polarnik pisał do Burberrego listy, w których dziękował za gabardynowe kombinezony.

Ubraniom Brytyjczyka życie, a na pewno brak odmrożeń zawdzięczają także członkowie wyprawy sir Ernesta Shackletona na Antarktydę. W roku 1919 markę dodatkowo rozsławili William Alcock i Artur Whitten Brown, którzy odziani w charakterystyczne kurtki jako pierwsi przelecieli nad Atlantykiem.

Kiedy wybuchła wojna, Thomas Burberry został wezwany do Ministerstwa Obrony. Wyszedł ze zleceniem na pół miliona płaszczy dla brytyjskich oficerów. Za wzór klasycznego trench coat, czyli płaszcza do okopów służył model Tielocken sprawdzony w czasie wojny burskiej. I tak powstał ponadczasowy trencz z pagonami i klamrą paska w kształcie litery D.

Był tak doskonały, że po wojnie trafił prosto na duży ekran. W Casablance płaszcze Burberry nosi Humphrey Bogart i Ingrid Bergman, zaś w Śniadaniu u Tiffany'ego pojawił się na ramionach Audrey Hepburn. Bez trenczu nie pojawiał się też Peter Sellers, bohater Różowej pantery.

W roku 1920 marka zdobyła kolejny symbol. Rodzina Burberry kierując się biznesowym wyczuciem zarejestrowała jako znak towarowy kratkę, która początkowo zdobiła wełniane podpinki przeciwdeszczowych płaszczy. Była rozpoznawalna, ale głównie przez lokalne elity.

Świat oszalał na jej punkcie po olimpiadzie w Tokio w 1964 roku, kiedy to ekipa brytyjskich sportowców wyszła z samolotu niosąc płaszcze przewieszone przez ramię. Kratką do góry. I tak wzór trafił na pierwsze strony gazet, a marka stała się nie tylko prestiżowa, ale i bardzo modna.

Tym bardziej, że wtedy Burberry był już oficjalnym dostawcą królewskiego dworu. W 1955 roku przywilej Royal Warrant nadała firmie Elżbieta II. I tak ubrania stały się obowiązkowym elementem garderoby w domu i w podróży dla całej rodziny królewskiej.

Burberry sprzedaje styl życia

Ponad 150 lat od momentu, gdy Thomas Burberry otworzył mały sklep na brytyjskiej prowincji, stworzona przez niego marka jest równie ceniona. Tyle, że na skalę światową.

Dziś Burberry to nie tylko klasyczne trencze, ale także cała linia dodatków takich jak: torby, paski, buty, perfumy i oczywiście doskonałe, produkowane w Szwajcarii zegarki. A wszystko ozdobione delikatną kratką - ulubionym motywem Christopher'a Bailey'a, obecnego dyrektora artystycznego domu mody Burberry. Brytyjczyka z Yorkshire.

Za Platine.pl

piątek, 29 lipca 2011

Spinki do mankietów. Historia powstania




Minęły już czasy, gdy niemal każdy mężczyzna spinał mankiety małymi dziełami sztuki. Jednak w dzisiejszych czasach moda na niebanalne spinki do mankietów powoli powraca. Noszą je panowie zajmujący wysokie stanowiska oraz tacy, którzy czują przysłowiowego “ducha” dawnych czasów.



Historia spinki w dużej mierze łączy się z historią koszuli. Lekka bielizna ukryta pod warstwami innych ubrań z czasem nabierała coraz większego znaczenia i wydostawała się na widok publiczny. Już w początkach XVI wieku spod wierzchniego okrycia zaczęły wystawać najpierw niewielkie, potem coraz zdobniejsze falbanki. Żeby nie przeszkadzały w codziennych czynnościach, nie brudziły się i chroniły ręce przed zimnem, mankiety owe zaopatrywano w dwa rozcięcia, które związywano ozdobną tasiemką. To właśnie ona dała początek najprostszej spince do mankietów. Był to króciutki, kolorowy, pleciony jedwabny sznurek, którego końce związane były w zgrabne supełki.



Właściwy kształt spinki zyskały pod koniec XVIII wieku. Chodziło nie tyle o praktyczne rozwiązanie, co zaprezentowanie zamożności - pojawiały się guzki ze szlachetnych metali, wysadzane kamieniami.

Prawdziwa popularność spinek przyszła w wieku XIX. Niemały wpływ miały na nią oczywiście nowe kanony mody. W Anglii na początku wieku rewolucyjne trendy wyznaczył młodzieniec nazwiskiem Beau Brummel. Wprowadził modę na przylegające do sylwetki, szyte na miarę ubiory. Brummel ukrócił rozbuchane zdobnictwo, które panowało w męskiej modzie. Od tej pory dżentelmen mógł nosić jedynie spinkę do krawata, dewizkę zegarka, sygnet i spinki do mankietów.



Biżuterię wykonywano ze znanych od dawna kamieni, pokrywano emalią, rzeźbiono w koralu, wulkanicznej lawie, kamieniach półszlachetnych i szlachetnych. Spinki dekorowano scenkami rodzajowymi i myśliwskimi, głowami zwierząt czy kobiet. Wzornictwo dopasowywano do aktualnej mody, na przykład fascynacji antykiem. Około 1840 roku przebojem na rynki wdarł się tak zwany mankiet francuski, przez Francuzów określany jako „poignette mousquetaire”, czyli mankiet muszkieterów, składany, dwa razy szerszy niż normalny. Musiał być obowiązkowo nakrochmalony, sztywny i nieskazitelnie biały, bo w ten sposób właściciel pokazywał, że stać go na codzienną zmianę koszuli. W tym przypadku guzik się nie sprawdzał, rozkwitł więc handel spinkami.

Mieszczaństwo, którego nie stać było na drogą biżuterię, posiłkowało się spinkami z tanich metali, zdobionymi szkiełkami zamiast diamentów. Biel koszuli była nie do utrzymania, więc wynaleziono odczepiane kołnierzyki i mankiety, w wersji dla najuboższych – z papieru. Pojawiły się fabryki oferujące tanią, masową produkcję spinek. W USA hitem stała się maszyna wyrabiająca guziki i jednoczęściowe spinki do mankietów opracowana przez Georgea Krementza – została przerobiona z urządzenia do produkcji nabojów karabinowych.



źródło:

http://antiquebizu.pl/czytelnia/czytaj/tresc/spinki-do-mankietow-historia-powstania.html

niedziela, 12 czerwca 2011

W ostatni weekend Loża Dżentelmenów prezentowała pokazy barmańskie w Restauracji Staropolskiej w Łodzi. Wspaniała atmosfera i niezwykli uczestnicy uczynili ten wieczór niezapomnianym.

poniedziałek, 30 maja 2011

Tajemnice Bourbonów

Na naszych prezentacjach whisky i whiskey często powtarzają się pytania odnośnie oznaczeń na butelkach bourbonów. Postanowiliśmy wyjaśnić na naszym blogu te hasła o które najczęściej Państwo pytacie.

Barrel proof - oznacza whiskey rozlewaną do butelek bez rozcieńczania wcześniejszego wodą. Wówczas w butelce mamy tą samą moc jaka została osiągnięta w beczce pod koniec starzenia.

Proof
- (skala amerykańska) - określa zawartość alkoholu w danym trunku. 1 proof to 0,5 % alkoholu.

Sour mash - określa technikę dodawania do świeżego wsadu destylacyjnego pozostałości z poprzedniej destylacji. Jest to około 20 - 25 % wsadu. Wysoka kwasowość tego dodatku powoduje zabicie części bakterii drożdży co pomaga w fermentacji. Proces ten pomaga również w utrzymaniu palety aromatyczno - smakowej kolejnych destylacji.

Straight whiskey
- jest to whiskey wydestylowana z zacieru zawierającego co najmniej 51 % jednego rodzaju ziarna.

poniedziałek, 16 maja 2011

Strona Loży Dżentelmenów

Bardzo nam miło poinformować że nastąpiły zmiany na stronie Loży Dżentelmenów. Zapraszamy do zapoznania się z propozycją degustacji i prezentacji szlachetnych trunków oraz tytoni.

Do zobaczenia na naszych spotkaniach

niedziela, 8 maja 2011

Region Cognac

Wędrując przez Świat Dżentelmenów zapomnieliśmy o bardzo szlachetnym trunku. Natychmiast naprawiamy to uchybienie :)

Koniak pochodzi z regionu Cognac, który rozciąga się w zachodniej Francji od rzeki Charente, aż po Bordeaux. Alkohol ten jest wytwarzany z białych win szczepów: ugni blac (saint-emillion), folle blanche i colombard. Aby osiągnąć wyśmienitą jakość koniaku wymagana jest dwukrotna destylacja. W trakcie pierwszej powstaje destylat zwany brouillis, posiadający najbardziej bogate aromaty kwietne, powinien także zawierać jak najmniej cukru, a dużo kwasu. Ponowne destylowanie brouillis daje tzw. coeur, znane też jako eaux-de-vie. Następnym etapem w produkcji jest przechowywanie w dębowych beczkach 70% destylatu w celu nabrania przez alkohol odpowiedniego smaku i aromatu. W procesie starzenia coeur traci na mocy i objętości. Proces ten odbywa się w beczkach z dębowego drewna z lasów Limousin lub Tronçais i trwa od trzech do kilkudziesięciu lat. Kupując butelkę koniaku zwróćmy uwagę na etykietę, która informuje między innymi o długości leżakowania. I tak: V.S. lub trzy gwiazdki - oznacza koniak, którego destylat leżakował co najmniej 2,5 roku, V.S.O.P. (Very Superior Old Pale),V.O. (Very Old) – co najmniej 4,5 roku leżakowania, X.O., Napoleon, Extra, Hors d’âge – minimum 6 lat, a specjalne koniaki z tej kategorii leżakują jeszcze dłużej - 15 i więcej lat.

za Nawidelcu.pl

czwartek, 5 maja 2011

Klub Dżentelmena

Proszę sobie wyobrazić miejsce, gdzie można nie tylko w spokoju spróbować znakomitych trunków i cygar, ale również wszystkiego się o nich dowiedzieć.

Nasze stanowisko to rodzaj degustacji, który znakomicie uzupełnia spotkania, imprezy firmowe, konferencje, gale.

Ten mniej formalny rodzaj spotkania pozwala uczestnikom pojedynczo lub w niewielkich grupach zaznajomić się

z podstawowymi informacjami dotyczącymi zarówno samych produktów, sztuki degustacji, rozróżniania smaków i zapachów, oraz uzyskać odpowiedzi na wszelkie nurtujące pytania.

W specjalnie zaaranżowanej części pomieszczenia uczestnicy mogą spróbować najlepszych trunków i tytoni dobranych specjalnie dla każdego z osobna przez naszego specjalistę.

Główną zaletą tego szkolenia jest bliski kontakt pomiędzy naszym specjalistą
a uczestnikami, którzy zachęcani do dzielenia się wrażeniami uczą się określania smaków i aromatów oraz przede wszystkim dyskutowania o zaletach bądź wadach szlachetnych trunków oraz najlepszych cygar.

Zapraszamy

Iwona Andruszkiewicz

Dział Obsługi Loży Dżentelmenów
tel. 796 46 35 35
dzentelmen@brzart.pl